Prawo karne gospodarcze. Księga jubileuszowa profesora Zbigniewa Ćwiąkalskiego

redakcja: Piotr Kardas, Mikołaj Małecki, Włodzimierz Wróbel
Kraków 2023 / Kraków 2025 (wydanie II)

Wieloautorskie analizy prawa karnego gospodarczego i innych problemów prawa karnego.

Prezentowana monografia to wieloautorskie opracowanie dedykowane prof. Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu – wieloletniemu wykładowcy w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, adwokatowi, byłemu Ministrowi Sprawiedliwości. Uroczystość wręczenia księgi jubileuszowej odbyła się 16 czerwca 2023 r. podczas obrad 6 Krakowskiego Forum Karnistycznego na Wydziale Prawa i Administracji UJ.

Po wyczerpaniu się pierwszego nakładu księgi przygotowaliśmy jej drugie wydanie – niniejszym oddawane do rąk czytelnika w miękkiej oprawie, zawiera wszystkie opracowania znajdujące się w księdze wydanej w 2023 r.

Autorki i autorzy poruszają wiele istotnych zagadnień prawa karnego gospodarczego. Algorytmiczne stablecoiny jako wyzwanie dla polskiego prawa karnego, odpowiedzialność karna obrońcy za przestępstwo prania brudnych pieniędzy, przyjęcie propozycji układowych w toku postępowania restrukturyzacyjnego z perspektywy przestępstwa niegospodarności, granice kryminalizacji ryzyka gospodarczego, prawnokarna ochrona zamówień publicznych, podmiot gospodarczy jako strona i quasi-strona procesu karnego – to tylko niektóre z wielu interesujących opracowań publikowanych w książce.

Analizy powinny zainteresować wszystkich prawników w togach (sędziów, adwokatów, radców prawnych, prokuratorów), badaczy prawa karnego oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą.

Unikalną częścią książki jest kilkudziesięciostronicowa rozmowa przeprowadzona z Jubilatem przez prof. Andrzeja Zolla, prof. Włodzimierza Wróbla i prof. Piotra Kardasa. To podróż przez historię, wspomnienia z czasów przeobrażeń ustrojowych Polski w latach 90. XX wieku, anegdoty z życia Krakowskiej Szkoły Prawa Karnego oraz refleksje o pracy prawnika i misji naukowca zajmującego się prawem karnym.

Przeczytaj fragment

Włodzimierz Wróbel: Jak to się stało, że wybrałeś studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego?

Zbigniew Ćwiąkalski: To już było wiadome od dzieciństwa, że będę studiował prawo, dlatego że mój ojciec studiował prawo we Lwowie na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Wiąże się z tym ciekawa historia, ponieważ jego wykładowcą był profesor K. Przybyłowski (prawo cywilne) i w indeksie ojca, który zresztą mam do dzisiaj, jest wpis Profesora. Profesor K. Przybyłowski miał ostatni przed emeryturą wykład dla mojego rocznika i ja też mam jego wpis w indeksie. Ojciec przed wojną był sędzią śledczym, dlatego ta instytucja zawsze jakoś była mi bliska. Ojciec dużo opowiadał o pracy. Nawet w dzieciństwie, gdy byłem w szkole podstawowej, będąc wówczas radcą prawnym, przynosił akta do domu i przygotowywał pisma procesowe. Mimo że były to pisma cywilne, przeglądałem je z zainteresowaniem. Nigdy nie było pytania o to, co będę studiował, bo wiadome było, że będę studiował prawo. Cała moja rodzina jest prawnicza: syn jest prawnikiem, córka jest prawnikiem, synowa jest prawnikiem, zięć jest prawnikiem. Tylko moja żona mówi, że jest normalna, bo jest socjologiem. Jeszcze mój brat jest chemikiem po Politechnice Krakowskiej.

Włodzimierz Wróbel: W Twoim domu rodzinnym w Łańcucie też pewnie pojawiali się znajomi ojca. Czy pamiętasz prawników z tamtego czasu?

Zbigniew Ćwiąkalski: Łańcut był trochę przypadkowym miejscem, gdzie znalazł się mój ojciec. Urodził się w Buczaczu, a gdy tereny te zajęli Sowieci w 1944 r., nasza rodzina uciekła z Buczacza, inaczej byłaby zapewne wywieziona na Syberię. Wtedy z zajętych przez Sowietów wschodnich ziem polskich wszyscy uciekali na odzyskane tereny na zachodzie. Moja rodzina opuszczała Buczacz z zamiarem przeniesienia się do Wrocławia, gdzie mój ojciec miał być adwokatem. Nieco przypadkowo zatrzymał się już w Łańcucie. Tam poznał moją mamę, która miała prawie 20 lat. Uczucie przesądziło, że pozostał na Podkarpaciu. Mieszkaliśmy w mieszkaniu kwaterunkowym. Ojciec pracował społecznie w PTTK, był nawet chyba sekretarzem zarządu oddziału w Łańcucie i tam przyjaźnił się z dwoma najbardziej znanymi adwokatami w Łańcucie: M. Bojdeckim i Rogożem. Nawiasem mówiąc, adwokat Miłosław Bojdecki działał w AK. W związku z tym był po wojnie aresztowany. Chyba kilka lat przebywał w więzieniu i oczywiście ojciec się w tym środowisku prawniczym obracał. Jeżeli chodzi o sąd, to muszę powiedzieć, że te kontakty nie były aż tak bliskie, dlatego że prezesem, z tego co pamiętam, był człowiek po tzw. szkole Duracza. Nie miał wykształcenia prawniczego, tylko taki powiedzmy kurs przygotowawczy i z nim ojciec nigdy się nie przyjaźnił.

Włodzimierz Wróbel: W którym roku zacząłeś studia?

Zbigniew Ćwiąkalski: Studia zaczynałem bezpośrednio po liceum, które kończyłem w Łańcucie. Nawiasem mówiąc, chodziłem do przedszkola do sióstr zakonnych, potem siostrom zakonnym odebrano przedszkole, więc już kończyłem, że tak powiem, przedszkole państwowe. Potem szkoła podstawowa, jedna z kilku, ale to była akurat szkoła podstawowa nr 1 i liceum ogólnokształcące imienia Adama Mickiewicza, które skończyłem w 1968 r. Wtedy zacząłem studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zresztą pamiętam, że wprowadzono wówczas punkty za pochodzenie robotnicze albo chłopskie. Ja tych punktów nie miałem. Na mój rok przyjęto 355 osób, z tym że limit wynosił 300, a 55 osób przyjęto dodatkowo spośród tych, którzy najlepiej zdali egzamin wstępny, wówczas stanowiący podstawowe kryterium przyjęcia na studia prawnicze. (…)

Czytaj więcej